Przyzwyczailiśmy się do tego, że na świecie co pewien czas dochodzi do przesileń. To momenty, w których koło historii kręci się szybciej, a obserwujący wydarzenia na żywo mają wrażenie, że trafią one do szkolnych podręczników.
Gdy szedł do wyborów z hasłami „America First", spodziewano się, że będzie to oznaczać ograniczanie zaangażowania jego kraju w różnych częściach świata. Tymczasem republikanin rozpycha się w nim łokciami, strasząc inne kraje potęgą amerykańskiego wojska i gospodarki, by uzyskać swoje.
Koło kręci się coraz szybciej i nie widać osoby, która mogłaby je choć trochę spowolnić.