Czarnek namaszczony
A więc jednak Przemysław Czarnek. Żaden tam Zbigniew Bogucki, Lucjusz Nadbereżny, czy Jakub Banaszek. Nawet nie urodziwy jak lalka z porcelany Tobiasz Bocheński. Ten ostatni pewnie lepiej spełnia kryteria narzucone przez prezesa Kaczyńskiego, niż przyciężkawy Czarnek, ale z perspektywy realnych interesów partii okazało się to zbyt mało. Jednak nie on, nie Bocheński, tyko były wojewoda lubelski; człowiek z tytułem profesorskim, wychowany we wiosce, bez obciążenia fikuśnych imion, czy nazwisk. Człowiek z ludu dla ludu. Czekaliśmy na to wskazanie z niecierpliwością i mamy. Kandydat na premiera z ramienia PiS wchodzi do gry. Czy jestem zdziwiony? Ani trochę. Należało się tego spodziewać. Czarnek jest jak czołg, godnie udźwignie brzemię ciosów ze strony lewicy, kulom nie będzie się kłaniał i zawalczy dzielnie jak Spartanie w Termopilach. Gdyby kandydatem prezesa został taki np. Nadbereżny, szybko rozbrojono by go śmiechem, czy hejtem. Ale Czarnka się nie da. Jest twardy; wytrzymały, zawzięty. I umie się odwinąć. Doświadczył już tego zresztą Donald Tusk. Jak to było z wymianą uwag o łbach? Nie mam odwagi powtórzyć. Tyle, że trzeba pamiętać, iż do wyborów jeszcze półtora roku. Wiadomo, że kandydat PiS na premiera to zderzak. Będzie tłuczony w licznych kolizjach i nie wiadomo do końca, czy wszystkie zderzenia przetrwa. Co oznacza także to, że nie ma wcale pewności, iż historia da mu szanse, by stanął na czele gabinetu. Gdyby jednak, jego poglądy i temperament będą dużo łatwiejsze do zaakceptowania przez konfederatów. Na pewno tych od Bosaka i Brauna. A Mentzena pewnie da się przekupić. Jedyne co martwi autora tej notatki to szanse na przetrwanie głównej partii prawicy. Prezes wybrał bowiem jednego z liderów „maślarzy”. Co na to „harcerze”? Czy ambitny i rządny władzy Mateusz Morawiecki pogodzi się takim despektem? Czy aby nie ruszy do boju o premierostwo samodzielnie? Wcale bym się nie zdziwił. Do przerwy zatem - jakby to opisał Adam Bahdaj - 0:1 dla „maślarzy” kosztem „harcerzy”. Ale po przerwie może być zupełnie inaczej. A co będzie przerwą? Czyżby odejście prezesa? Zobaczymy.