Ropa przebija psychologiczną granicę
Eskalacja konfliktu na Bliskim Wschodzie spowodowała gwałtowny wzrost cen ropy naftowej, które przebiły psychologiczną barierę 100 dol. za baryłkę Brenta, a w szczytowych transakcjach sięgały blisko 120 dol. Zamknięta Cieśnina Ormuz oraz ataki na instalacje naftowe w Emiratach i Arabii Saudyjskiej grożą zniknięciem z rynku nawet 4 mln baryłek dziennie. Kraje G7 i Międzynarodowa Agencja Energii rozważają skoordynowane uwolnienie rezerw strategicznych, by ustabilizować sytuację. Konflikt rozlewa się na kolejne kraje, a zarówno USA, jak i Izrael zapowiadają dalszą eskalację działań zbrojnych, co przekreśla nadzieje na szybkie zakończenie kryzysu. Skutki odczuwalne są już na polskich stacjach benzynowych – benzyna E95 kosztuje ponad 6 zł/l, a diesel przekroczył 7 zł/l. W nadchodzącym tygodniu analitycy prognozują dalszy wzrost cen do poziomu 6,15–6,30 zł/l za benzynę i 7,12–7,29 zł/l za olej napędowy.
Premier Donald Tusk, pytany o rosnące ceny paliw odesłał dziennikarzy z pytaniami do… Donalda Trumpa, zaznaczając, że to właśnie amerykański prezydent ma realny wpływ na sytuację na rynkach surowcowych. Zapewnił jednocześnie, że nie pozwoli nikomu — w tym Orlenowi — zarabiać na kryzysowej sytuacji, i że dostawy paliw w Polsce są zabezpieczone w perspektywie najbliższych tygodni.
Tymczasem nowo wybrany kandydat na premiera PiS Przemysław Czarnek nie zasypia gruszek w popiele. Złożył on projekt ustawy zakładający czasowe obniżenie VAT na paliwo z 23 do 8 proc. oraz redukcję akcyzy o około 9-10 proc., obarczając rząd Tuska odpowiedzialnością za wysokie ceny na stacjach. Czarnek przekonywał, że za czasów PiS Polska miała najniższe ceny paliw w Europie, a obecny rząd nie interweniuje. Warto jednak dodać, że eksperci i dane budżetowe wskazują, że obniżki VAT i akcyzy uszczupliłyby wpływy budżetowe o dziesiątki miliardów złotych, dodatkowo powiększając i tak rekordowo wysoki deficyt na 2026 rok.
Warto przypomnieć Przemysławowi Czarnkowi, że nie każda sprawa musi mieć od razu charakter polityczny, a granie niepokojami społecznymi, których źródła sięgają wychwalanego przez PiS Donalda Trumpa jest konstrukcją szytą naprawdę grubymi nićmi.