Premier ostro gra o SAFE
– Dotarły do nas informacje, że prezydent zdecydował się zawetować program SAFE. To bardzo zła wiadomość. Spytam wprost prezydenta, czy rzeczywiście tak jest. To byłby niewybaczalny błąd – tak Donald Tusk podgrzał atmosferę tuż przed spotkaniem z Karolem Nawrockim i Adamem Glapińskim.
Premier gra na ostro i nie daje się zbić z tropu pomysłem polskiego SAFE 0 proc., nie pozwalając prezydentowi w łatwy sposób się wykręcić z tematu unijnego programu finansowania zbrojeń. Chce, byśmy zamiast o pomyśle prezesa NBP więcej dyskutowali o potencjalnym wecie. Dlatego te słowa, wypowiedziane jeszcze przed godz. 15 i spotkaniem na szczycie, były ważniejsze niż wszystko, co padło już po nim.
Bo gra toczy się o weto lub brak weta. Wszystko inne to tylko zasłona dymna. PiS wszedł w krytykę programu SAFE nie po to, by walczyć z Donaldem Tuskiem – bo na tym polu w tym temacie czekają go tylko same straty – ale wyłącznie dlatego, że zauważył bierność Konfederacji i dostrzegł, że wreszcie jest jakiś temat, w którym może zaprezentować się jako bardziej suwerenistyczny niż prawicowa konkurencja. A teraz próbuje niwelować straty w odbiorze tych wyborców, których straszenie Niemcem nie rusza, za to którzy bezpieczeństwo Polski traktują śmiertelnie poważnie. Inaczej niż PiS, który walcząc z SAFE, igra z ogniem.
Jak w tej rozgrywce zachowa się prezydent? Chcę wierzyć, że wbrew sprytnemu szantażowi premiera wcale nie podjął jeszcze decyzji. I że wystarczy mu show z polskim SAFE 0 proc., zaprezentowanie się jako rozgrywający z własną agendą – jutro mamy zresztą poznać szczegóły prezydenckiego projektu – a koniec końców jednak ustawę o SAFE podpisze. Chcę wierzyć…