Jak płacić niższe podatki i zostać księciem
Kto chce oddawać państwu mniej pieniędzy, ręka w górę. Wszyscy ją podnieśli? No właśnie. Zgłaszając projekt ustawy podwyższającej drugi próg podatkowy ze 120 na 140 tys. zł Polska 2050 liczyła zapewne, że zapunktuje u wyborców. Dzisiaj szefowa partii Katarzyna Pełczyńska-Nałęcz pochwaliła się w tej sprawie ważnym sojusznikiem – podziękowała Karolowi Nawrockiemu za poparcie projektu. „To dobra inicjatywa” – napisał bowiem o nim prezydent.
W tym momencie sprawa się jednak politycznie skomplikowała, bo mówimy przecież o partii współtworzącej koalicję rządzącą. „Propozycja podniesienia drugiego progu podatkowego miała być prezentem Katarzyny Pełczyńskiej-Nałęcz dla podatników. W praktyce stała się narzędziem politycznej rozgrywki przeciw ministrowi finansów i rządowi, a poparcie Karola Nawrockiego tylko obnażyło istotę tej gry” – komentuje Michał Szułdrzyński.
W polskiej polityce dzieje się jednak dzisiaj dużo więcej. Po ogłoszeniu w środę przez Mateusza Morawieckiego, że powstało zapowiadane przezeń Stowarzyszenie Rozwój Plus, w największej partii opozycyjnej się zagotowało. Oskarżenia o zdradę, o rozbijacką robotę, a z drugiej strony deklaracje kolejnych działaczy o poparciu stowarzyszenia... W końcu partia zademonstrowała jedność: prezes Jarosław Kaczyński zwołał konferencję prasową, a niej wystąpił, mając za plecami obu skłóconych polityków – byłego premiera Morawieckiego i namaszczonego na przyszłego szefa rządu Przemysława Czarnka. I zaapelował do zwolenników PiS o... wpłaty na konto partii. Bo da się wygrać wybory, ale „bez środków będzie to nie tyle trudne, co niemożliwe”.
Jedność prawdziwa czy tylko udawana? I po co w ogóle Morawieckiemu całe to jego stowarzyszenie? Artur Bartkiewicz w komentarzu zwraca uwagę, że dzieje się to w ugrupowaniu, które „nie jest już wcale partią całego prawicowego obozu, lecz reprezentuje jego część”, więc „członkostwo w PiS nie oznacza już bycia baronem czy hrabią w wielkim królestwie, lecz raczej kasztelanem w jednym z trzech prawicowych księstw. A skoro tak – to czy nie lepiej zostać czwartym księciem?”.
Gdzieś pomiędzy zabieraniem pieniędzy państwu i oddawaniu ich podatnikom oraz rozbijaniem PiS i sklejaniem go z powrotem przemknął nasz news o proteście szpitali powiatowych. Od poniedziałku pacjenci i ich goście zobaczą plakaty utrzymane w czarnych barwach i komunikaty wyjaśniające, że to protest przeciwko obecnej polityce finansowania ochrony zdrowia. Jeśli akurat którąś z placówek odwiedzi działacz koalicji rządzącej (oczywiście, nie po to, żeby wcisnąć krewnego na zabieg bez kolejki), to może protest odniesie skutek?