Wielka kłótnia w MAGA
Muszę się Państwu do czegoś przyznać. Ja naprawdę kochałam Stany Zjednoczone. Moje dzieciństwo przypadło na czasy tuż po upadku komunizmu. Nie pamiętałam kolejek, dramatyczne wydarzenia polityczne nie miały dla mnie żadnego znaczenia, ale za to oczy świeciły mi się na widok rzędu kaset VHS z kolorowymi okładkami w lokalnej wypożyczalni. Wychowałam się na filmach ze Stallonem, Schwarzeneggerem i innymi, którzy wymierzali sprawiedliwość tym, komu było trzeba (głównie „Ruskom” i innym niezidentyfikowanym komunistom). Marzyłam o tym, aby chodzić do amerykańskiego liceum, mieć bal na zakończenie „high schoola”, pić wielokolorowe szejki i wcinać hamburgery.
Gdy byłam już trochę starsza, zaczytywałam się w historii USA: walka o niepodległość, wojna secesyjna, ideały wolności i sprawiedliwości, american dream, mit od pucybuta do milionera, wszystko krzyczało do mnie, że każdy może być tym, kim sobie zamarzy, o ile będzie ciężko pracował – bardzo mi się to podobało, uderzało w czułe strony mojej duszy. Zresztą, kto byłby na tyle szalony, aby występować przeciwko takim ideałom?
Ale później wyleczyłam się z młodzieńczej naiwności. Zrozumiałam, że USA nie zawsze są „tymi dobrymi” (zarówno dla innych, jak i dla własnych obywateli), niesienie na sztandarze demokracji może tak naprawdę służyć żywotnym interesom ekonomicznym różnych grup interesów, a ich system społeczny nierzadko prowadzi do wykluczenia, biedy i nierównego dostępu do służby zdrowia. Co więcej, dla niektórych państw i narodów Stany Zjednoczone wcale nie były „miłym, pomocnym wujkiem”, lecz… Rosją (kto chciałby poznać ten wątek w wersji literackiej, tego zapraszam do naszej recenzji „Insurrecto” o masakrze w Balangidze w 1901 r. podczas wojny filipińsko-amerykańskiej). Cóż, nie ma państw idealnych. Do żadnego nie można mieć pretensji o to, że dba przede wszystkim o własny interes. Wiele byliśmy w stanie Ameryce wybaczyć, przymykaliśmy oczy na jej ciemne strony. W końcu mogliśmy wielokrotnie liczyć na pomoc z jej strony. Ale teraz, wraz z prezydenturą Donalda Trumpa, wszystkie jej wady wysunęły się na pierwszy plan. Spoglądamy na nie jak pod mikroskopem i coraz trudniej jest nam je ignorować. Może dlatego, że coraz częściej dotykają one nas samych, a nie odległych krajów z tzw. Trzeciego Świata?
W najnowszym numerze „Plusa Minusa” zastanawiamy się nad tym, co się stało ze Stanami Zjednoczonymi, dlaczego Amerykanie zaprzepaścili budowaną przez dekady soft power? I przede wszystkim – co tak naprawdę dzieje się w obozie zwolenników Donalda Trumpa. Czy wielka kłótnia w MAGA będzie miała wpływ na zbliżające się wybory połówkowe (do Kongresu)? Czy dziwaczne zachowanie prezydenta, jego ataki na papieża i Watykan sprawią, że katoliccy wyborcy znów postanowią głosować na demokratów? Łukasz Adamski analizuje spory i napięcia w ruchu MAGA. Elektorat MAGA pozostaje sekciarsko wierny Donaldowi Trumpowi, ale pojawiające się w nim pęknięcia ujawniają ostry konflikt prawicowych podcasterów – Bena Shapiro i Tuckera Carlsona – oraz influencerów krytykujących wojnę z Iranem. Niemniej najbardziej rozczarowani prezydentem USA są młodzi wyborcy, których nadziei nie potrafił spełnić. Czyżby szykował nam się rozłam w MAGA?
Natomiast Konstanty Pilawa analizuje konflikt Donalda Trumpa z papieżem Leonem XIV. Konserwatywni katolicy w USA, w tym J.D. Vance, Marco Rubio i postliberalni intelektualiści jak Patrick Deneen, rosną w siłę w elitach władzy, krytykując liberalizm i proponując wizję państwa opartego na swoiście rozumianym dobru wspólnym. Czy antyliberalna rewolucja amerykańskich katolików da się pogodzić z pokojowym orędziem Watykanu?
Nie uciekamy też oczywiście od innych tematów. Grażyna Zawadka udowadnia, że gruzińska mafia wciąż działa w Polsce, a Piotr Zaremba pokazuje, jaka lekcja powinna wyniknąć dla polskiej prawicy z przegranej Viktora Orbána. Michał Chudoliński ukazuje różne filmowe ujęcia gangstera i mafii, natomiast Adam Pantak zastanawia się nad tym, dlaczego tak bardzo uwielbiamy przemoc – czy naprawdę oglądanie seriali o seryjnych zabójcach, epatowanie krwią na deskach teatrów i coraz większa niewrażliwość na brutalność nie mają dla nas żadnych konsekwencji? Miłośnikom historii polecam tekst Piotra Szlanty o konstytucyjnej rewolucji w Iranie oraz opowieść o łodziach wikingów. Zachęcam również do poświęcenia chwili na przeczytanie tekstu wspomnieniowego Stefana Szczepłka o przedwcześnie zmarłym Jacku Magierze. Kibice piłki nożnej powinni też zerknąć na przedostatnią stronę, gdzie recenzuję „Twoją magiczną jedenastkę” – grę planszową pozwalającą rozegrać szybki i wciągający mecz piłkarski. Idealna propozycja na chwilę przerwy od mundialowych emocji.
Serdecznie zapraszam do lektury najnowszego numeru „Plusa Minusa”!