|
|
|
|
Bądźmy ze sobą szczerzy.
Ludzie to irracjonalne istoty.
I to jest dokładnie ten powód, dla którego większość z nich nie potrafi sprzedać nawet jednego marnego ebooka, kursu czy szkolenia więcej, choćby od tego zależało ich życie.
Ale zanim przejdziemy do sedna, posłuchaj tej historii.
Jakiś czas temu zbudowałem dla pewnego klienta maszynę sprzedażową.
W szczytowym momencie ten biznes wypluwał z siebie ponad 600 000 złotych przychodu miesięcznie.
Życie było piękne.
Gość spakował walizki, przeprowadził się do jakiegoś egzotycznego raju, kupił sobie absurdalnie drogi samochód i... pracował może z godzinę dziennie.
Biznes kręcił się sam.
Maszynka drukowała pieniądze.
I wtedy, w przypływie jakiegoś niezrozumiałego geniuszu, wpadł na pomysł: "Zróbmy jeszcze większą skalę!"
Nagle zaczęły się poważne dyskusje o kręceniu rolek.
O codziennym wrzucaniu relacji na Instagrama.
O jeżdżeniu na całodniowe konferencje i – uwaga, trzymajcie mnie – "budowaniu marki osobistej".
Spojrzałem na niego i powiedziałem wprost:
"To najgłupszy pomysł, o jakim słyszałem. I nie zamierzam przykładać do tego ręki."
Ale on się uparł.
Jak osioł.
Znalazł sobie jakąś błyszczącą agencję.
Zaczął "budować markę".
Rolki. Posty. Content.
I oczywiście... tysiące złotych co miesiąc wyrzucane w błoto na ten cały "marketing".
Przewińmy taśmę o 2 lata do przodu.
Zgadnij, jaki jest efekt?
Zero. Null. Ani grosza zysku z tego całego cyrku.
Za to jest coś innego.
Gigantyczna, krwawiąca dziura na koncie firmy. Dosłownie setki tysięcy złotych puszczone z dymem na ołtarzu "budowania marki".
A teraz najlepsza część.
Myślisz, że gość przejrzał na oczy i zrozumiał swój błąd?
Jasne, że nie.
Bo skoro już utopił w tym tyle czasu i kasy... to teraz nie potrafi odejść od stołu.
Zachowuje się jak zdesperowany ha**rdzista w Vegas, który przegrał dom, samochód i psa, ale z obłędem w oczach dalej stawia resztki żetonów na czerwone.
Na jego szczęście, wciąż ma za co grać.
Dlaczego?
Bo moje stare, dobre reklamy nadal odwalają całą brudną robotę w tle i finansują mu tę drogą zabawę.
Więc posłuchaj mnie teraz uważnie.
Jeśli nie chcesz, żeby "budowanie marki" stało się Twoim najdroższym, najbardziej frustrującym hobby w życiu...
Jeśli rzygać Ci się chce na samą myśl o robieniu zdjęć sałatki w restauracji, tańczeniu przed telefonem każdego dnia i udawaniu wielkiego influencera... to zrób jedną, prostą rzecz.
Kliknij ten link.
Wypełnij krótką, niezobowiązującą ankietę.
I umów się na luźną rozmowę z moim zespołem.
Pokażemy Ci, jak ustawić Twój biznes tak, żeby:
•Sprzedawał każdego cholernego dnia.
•Działał bez Twojego ciągłego nadzoru.
•Zarabiał grubą kasę nawet wtedy, gdy Ty sączysz drinka na plaży.
Kliknij tutaj i zróbmy to.
Adrian
|
|
|
UWAGA: Wysłaliśmy do Ciebie ten email, ponieważ subskrybujesz nasz newsletter lub jesteś klientem. Aby anulować subskrypcję kliknij link pod tą wiadomością lub odpisz na maila. Pamiętaj również, że wszystkie informacje w tym newsletterze są prywatną opinią autora. Chociaż staramy się zapewnić najwyższą jakość usług i przekazywanych informacji, nie bierzemy żadnej odpowiedzialności za ich wykorzystanie. Czytelnik musi rozumieć, że prowadzenie biznesu wiąże się z ryzykiem. Podobnie jak inwestowanie w reklamę czy promocje. Efekty w przedstawiane w newsletterze są nietypowe i nie zapewniamy, że uzyskasz takie same lub zbliżone efekty. Twoje wyniki zależą od wielu czynników np. od branży, doświadczenia, zasobów, poziomu zaufania klientów, marki itp. Co oznacza, że możesz mieć znacznie lepsze lub znacznie gorsze (lub nie mieć żadnych wyników). Jeśli nie akceptujesz tego sprostowania możesz wypisać się z listy.
© BIG IDEA SP. komendytowo-akcyjna. Wszelkie prawa zastrzeżone. Informacje zawarte na naszych stronach i newsletterach są chronione prawem autorskim. Nie możesz ich wykorzystywać bez pisemnej zgody.
|
|
|
|
|