Sobota wzlotów i upadków
30 maja. Sobota sukcesów i porażek. Sobota wzlotów i upadków. Sukcesy głównie w sporcie. W Budapeszcie finał Ligi Mistrzów. Najważniejszy mecz sezonu. Arsenal kontra PSG. Legenda Premier League naprzeciw klubu paryskich szejków. Po dogrywce i serii rzutów karnych lepsi okazali się Paryżanie.
Za to w Paryżu koniec pierwszego tygodnia zmagań w wielkoszlemowym Rolland Garros i wspaniała gra Polek. Iga Świątek wraca do formy w paryskiej świątyni tenisa i to nas cieszy. Ale prawdziwy entuzjazm wywołała skromna dziewczyna z Zagłębia, Maja Chwalińska, która pokonując grecką atletkę Marię Sakkari trafiła do najlepszej szesnastki turnieju. Nikt w to nie wierzył, nikt na to nie liczył. A jednak się udało. Brawo Maja, choć szkoda Sakkari, która przeżyła na korcie prawdziwe upokorzenia.
To ostatnie całkiem niezasłużenie dotknęło również najwybitniejszego prezydenta w historii USA, twórcę złotego wieku Ameryki, Donalda Trumpa. Złośliwy sędzia z Waszyngtonu nakazał przywrócić starą nazwę Kennedy Center, usuwając z nowej nazwisko Trumpa. To prawdziwy cios, bo główny lokator Białego Domu zdążył się już do nowej nazwy przyzwyczaić. Jeszcze chwila i inny złośliwiec każe mu odbudować rozebrane Wschodnie Skrzydło Białego Domu, na miejscu którego Trump buduje swoją „wielką salę balową”.
Co w Polsce? Wciąż wybrzmiewa echo decyzji Wołodymyra Zełenskiego o nadaniu jednej z jednostek ukraińskiej armii imienia „Bohaterów UPA”. Niedelikatność? Lekceważenie sojuszników? Głupota? Trudno powiedzieć, ale decyzja nie tylko zmieni nad Wisłą stosunek do samego Zełenskiego, ale również będzie wykorzystana jako paliwo w polityce. Po co to? Nie rozumiem. Czytajcie Rzeczpospolitą. Czytajcie rp.pl.