Agent czy ofiara służb?
Od roku nie ma śladu po Anatolu Kotau, białoruskim opozycjoniście od kilku lat mieszkającym w Warszawie. Mimo szokujących ustaleń dziennikarzy „Rzeczpospolitej” polska prokuratura nie będzie go szukać. Kotau wsiadł na Okęciu do samolotu lecącego do Stambułu, gdzie miał mieć „spotkanie służbowe”. Do Polski nie wrócił. To były człowiek reżimu Aleksandra Łukaszenki, były dyplomata. Od roku miał azyl polityczny w Polsce – ciąży na nim wydany przez reżim wyrok 12 lat więzienia. Przyjechał do Polski i wszedł w orbitę Pawła Łatuszki, najważniejszego obok Swiatłany Cichanouskiej wroga Łukaszenki. Łatuszka uważa, że Kotau padł ofiarą operacji białoruskich (albo rosyjskich) służb.