Agent czy ofiara służb?

Od roku nie ma śladu po Anatolu Kotau, białoruskim opozycjoniście od kilku lat mieszkającym w Warszawie. Mimo szokujących ustaleń dziennikarzy „Rzeczpospolitej” polska prokuratura nie będzie go szukać. Kotau wsiadł na Okęciu do samolotu lecącego do Stambułu, gdzie miał mieć „spotkanie służbowe”. Do Polski nie wrócił. To by

AUTOPROMOCJA