Szarlataneria ma się dobrze
Prezydent Karol Nawrocki skierował do Trybunału Konstytucyjnego Lex Szarlatan, czyli ustawę która miała ukrócić zasięg pseudomedycyny i ułatwić karanie winnych oszukiwaniu chorych. Braku podpisu głowy państwa spotkał się z przychylnością wielu środowisk, w tym tzw. "wolnościowców", którzy forsowali narrację np. o tym, że ustawa sankcjonowałaby stosowanie ziołolecznictwa. Decyzję poparły też niektórzy eksperci wskazujący na to, że przepisy zostały źle skonstruowane i w tym sensie prezydent ma rację, nie podpisując ustawy - jako strażnik Konstytucji i tym samym dobrego prawa. Tyle, że - jak to w polityce bywa - za troską o wartości nadrzędne można ukryć różne interesy natury podrzędnej, w tym ukłon w kierunku środowisk politycznych, z którymi nie chce się wchodzić w zwarcie. A szarlatani żerujący na ludzkiej nadziei i desperacji, mogą w takim układzie pozostawać niemal bezkarni.