Piesiewicza też uratuje Giertych?
Trudno dziś nie mieć schadenfreude, bo choć w świecie polskiego sportu można by wymienić dziesiątki działaczy, którzy przyczynili się do jego (moralnego) upadku, to nazwisko Piesiewicz jest niewątpliwie w ścisłej czołówce. Dziś prezes Polskiego Komitetu Olimpijskiego został zatrzymany przez funkcjonariuszy Centralnego Biura Zwalczania Cyberprzestępczości w ramach śledztwa w sprawie Zondacrypto.
Przypomnijmy: chodzi o działacza tak łasego na kasę, że świątynię polskiego olimpizmu przechrzcił na Zondacrypto Centrum Olimpijskie im. Jana Pawła II. Dziś mógłby zostać rozliczony przynajmniej z zegarków, które dostał od szefa kryptogiełdy. A miejmy nadzieję, że śledczy znajdą dowody i na poważniejsze sprawy, bo za Zondacrypto stały strasznie śmierdzące pieniądze.
Ale gorzko żartując, jest jeszcze dla Piesiewicza nadzieja. Wystarczy, by ułożył się jakoś z mecenasem (czy tam posłem) Romanem Giertychem i zaczął sypać na jego polityczną konkurencję…