Sakiewicz, czyli "pan X", chomąto Gawkowskiego i scamy Mety | PISZE DARIA ROŻAŃSKA-DANISZ | | Pracownicy Republiki mieli działać na zlecenie szefa upadłej giełdy kryptowalut. Tomasz Sakiewicz ogłosił się ofiarą Przemysława Krala i TVN-u – chwilę po tym, jak Szymon Jadczak i Michał Fuja wskazali go jako tajemniczego "pana X", który miał obiecywać szefowi Zondacrypto prezydenckie ułaskawienie. W PKOl Marian Kmita zaczyna porządki po skompromitowanym i aresztowanym poprzedniku. Krzysztof Gawkowski szykuje "chomąto" na cyfrowe platformy. A Meta – według analizy Fundacji Instrat – mogła czerpać aż 37 proc. swoich przychodów w Polsce z reklam będących scamem. Gigant technologiczny nazywa raport "fikcją". Rafał Brzoska odpowiada: skoro dane są nieprawdziwe, pokażcie swoje. Na posiedzeniu sejmowej Komisji Cyfryzacji rzuca się w oczy puste krzesło Mety. | | | | Tajemniczy "pan X" | | "Operacja niszczenia Republiki" – grzmi Tomasz Sakiewicz. Na antenie Republiki znów obrona przez atak. Szef stacji przekonuje, że padł ofiarą "nie tylko Karla, ale i TVN-u". Na belkach hasła o "kłamliwym ataku kartelu Tuska". A w rogu ekranu cierpliwie czeka kod QR. Oblężona twierdza potrzebuje wsparcia.
Wszystko zaczęło się od zeznań Przemysława Krala, szefa Zondacrypto. Na początku września Donald Tusk odczytał w Sejmie fragment jego przesłuchania: "Pan X obiecywał mi, że jak Nawrocki zostanie prezydentem, to załatwi mi ułaskawienie". Premier nie ujawnił nazwiska. Zrobili to później Szymon Jadczak z WP i Michał Fuja z "Superwizjera" TVN24.
Według ich ustaleń "Sakiewka" – Tomasz Sakiewicz – miał obiecać Kralowi ułaskawienie. Chodziło o sprawę dotyczącą utrudniania postępowania karnego w związku z próbą przekupienia i zastraszenia Fui przy okazji reportażu o BitBayu.
Kral liczył na spotkanie z Karolem Nawrockim w Waszyngtonie. Miał nawet przygotowaną koszulkę Atalanty Bergamo z nazwiskiem prezydenta. Do spotkania jednak nie doszło. Ale Republika wystawiła fakturę na blisko 615 tys. zł. 550 tys. zł kosztował sponsoring CPAC Polska w Jasionce – konferencji zorganizowanej tuż przed drugą turą wyborów.
Jak podają dziennikarze, między Zondacrypto a Republiką przez wiele miesięcy płynęły miliony złotych. Sama stacja wystawiła spółkom związanym z Kralem 16 faktur na 1,62 mln euro, z czego zapłacono ponad 1,5 mln euro.
Kral współpracuje z prokuraturą. Jako podejrzany nie odpowiada karnie za fałszywe wyjaśnienia, ale jeśli chce zostać tzw. małym świadkiem koronnym, musi mówić prawdę.
Sakiewicz na zarzuty dotyczące obietnicy ułaskawienia odpowiada wymijająco: "Ja do dzisiaj nie wiedziałem w ogóle, czego miałoby dotyczyć to ułaskawienie”. Twierdzi, że z Kralem spotkał się tylko raz – w marcu 2025 roku w Monako. A przecież spraw do omówienia było więcej.
Jak opisał Onet, Sakiewicz miał rozmawiać z Kralem o sprzedaży części udziałów w spółce nadającej Republikę. Wtedy też szef stacji nazwał dziennikarzy "pieskami na służbie Tuska" i zarzucił im posługiwanie się sfałszowanymi dokumentami. Później przekonywał, że to on zerwał rozmowy. | Dziennikarze na usługachW roli głównej znów pracownicy Republiki. Tyle że tym razem stacja nie staje za nimi murem. Na antenie – cisza. W mediach społecznościowych – również. A sprawa jest głośna. W piątek Szymon Jadczak i Michał Fuja opisali kontakty Sławomira Jastrzębowskiego i Marcina Dobskiego z Przemysławem Kralem. Według ich ustaleń Jastrzębowski miał proponować Kralowi pomoc w wyciszeniu publikacji reportera TVN24. Dobski z kolei miał w mediach społecznościowych atakować dziennikarzy zajmujących się sprawą Zondacrypto.
Z materiału WP i TVN24 wynika też, że Jastrzębowski uczestniczył w wyjeździe do Bergamo, gdzie Kral rozmawiał o możliwym sponsoringu reprezentacji Polski. Do współpracy ostatecznie nie doszło. Jastrzębowski zaprzecza relacjom biznesowym z Kralem i zapowiada pozew.
W tle pojawia się Michał Krzymowski, były dziennikarz "Newsweeka”, dziś szef PR Fiverand. Jego agencja miała pracować dla spółki powiązanej z Zondacrypto, a dodatkowe pieniądze miały trafiać na działania Dobskiego. Ten miał atakować w mediach społecznościowych dziennikarzy opisujących Zondacrypto, a wcześniej BitBay.
Dobski – w ujawnionej przez dziennikarzy korespondencji – pytał szefa Zondacrypto o możliwość współpracy. Proponował mu utworzenie "funduszu wsparcia dla utalentowanych dziennikarzy". Skarżył się też, że Republika nie płaci mu regularnie, przez co "ledwo wiąże koniec z końcem".
A pracownicy Republiki, mimo problemów z wypłatami, mają ręce pełne roboty. Muszą przecież "bronić" Trybunału Konstytucyjnego. W sukurs przychodzi im siostrzana wPolsce24. Chodnik przed najważniejszym sądem w Polsce stał się kolejnym polem walki o rząd dusz na prawicy. Pracownicy stacji Karnowskiego wabią jabłkami. Republika odpowiada pizzą. I to włoską.
| | Kmita posprząta po Piesiewiczu? | | W tle tej historii znów afera wokół upadłej giełdy kryptowalut. Aresztowany i skompromitowany Radosław Piesiewicz współpracował z Zondacrypto. Po zimowych igrzyskach pojawiły się problemy z wypłatą nagród finansowanych przez sponsora. Później media informowały m.in. o korzyściach, które szef PKOl-u miał otrzymywać od Przemysława Krala.
Piesiewicza w fotelu prezesa PKOl zastąpił Marian Kmita, wieloletni dyrektor ds. sportu Telewizji Polsat i dotychczasowy wiceprezes PKOl. Przejął stery w trudnym momencie. W TVP Sport mówił: pieniędzy wystarczy do końca roku. Do tego czasu trzeba spłacić około 3,5 mln zł długów. Każdy kolejny miesiąc funkcjonowania PKOl oznacza konieczność znalezienia kolejnego miliona złotych. Razem: 6,5 mln zł.
Jak pisała Beata Goczał, jednym z najważniejszych zadań Kmity będzie odbudowanie relacji z biznesem. Za czasów Piesiewicza ze współpracy sponsorskiej z PKOl wycofały się m.in.: Orlen, Enea, Polskie Porty Lotnicze, PKP Intercity, Tauron i Grupa Polsat Plus.
Marian Kmita ma ambitne zadanie i pełne ręce roboty. Na ten czas wziął bezpłatny urlop w Polsacie. | Nieobecność Mety, pogarda i "chomąto" | | Puste krzesło Mety podczas posiedzenia sejmowej Komisji Cyfryzacji stało się symbolem dyskusji o scamie zalewającym platformy. Zdaniem Rafała Brzoski – symbolem pogardy i tchórzostwa.
Z analizy Fundacji Instrat wynika, że Meta mogła w ciągu roku zarobić w Polsce około 760 mln zł na emisji oszukańczych reklam (37 proc. przychodów). Joanna Nowakowska ze ScreenLovers podważyła te wyliczenia (dziś przeczytacie na naszych łamach przedruk jej tekstu). A Meta nazwała analizę fundacji "fikcją". Przekonywała też, że raport powstał na zlecenie kancelarii reprezentującej osobę, która pozwała firmę.
Brzoska, którego wizerunek od miesięcy jest wykorzystywany w fałszywych reklamach, odpowiedział wprost: skoro dane są nieprawdziwe, firma ma doskonałą okazję, żeby przedstawić własne – właśnie przed komisją. Ale na czwartkowej komisji nikt się nie stawił.
Nieobecność rozzłościła polityków. Wicepremier i minister cyfryzacji Krzysztof Gawkowski zapowiedział na antenie RMF możliwą karę miliarda złotych. I twardo zadeklarował: – Ministerstwo Cyfryzacji osobiście będzie trzymało Facebooka za gardło.
Kilka dni wcześniej Gawkowski mówił o "chomącie, które trzeba nałożyć na cyfrowe platformy". Ministra edukacji Barbara Nowacka przekonywała, że skuteczna walka z big techami wymaga współpracy na poziomie Unii Europejskiej. Wskazywała, że choć przez ostatnie dwie dekady poprawiło się bezpieczeństwo dzieci w świecie offline, jednocześnie wzrosło zagrożenie w sieci: przemocą, hejtem, wykluczeniem, pornografią. Jednym ze sposobów ograniczenia tych problemów – według Nowackiej – może być zmniejszenie dostępu dzieci do mediów społecznościowych.
A właśnie Komisja Europejska przyjęła projekt "Kids Act", który przewiduje zakaz korzystania z social mediów przez dzieci poniżej 13. roku życia i obowiązek weryfikacji wieku użytkowników przez platformy, przy zachowaniu prywatności. Ministra edukacji chce pójść jeszcze dalej. Zapowiada kontynuację prac nad ustawą wprowadzającą ograniczenia do 15. roku życia i zachęca, by za wzorem Polski poszły inne kraje. | Policja u Mróz-Gorgoń, Orlen pilnie szuka | | Temat afery wokół Barbary Mróz-Gorgoń nie cichnie. W czwartek policja weszła na teren jej nieruchomości na Dolnym Śląsku. Zabezpieczono dokumenty i nośniki danych – przekazało Radio ZET. Czynności miały związek ze śledztwem Prokuratury Okręgowej w Warszawie dotyczącym raportu "Polaków portret własny".
Opracowanie dokumentu, który wyglądał jak nieudany eksperyment z AI, kosztowało blisko 180 tys. zł. Co dalej? KPRM wciąż nie odpowiedziała na nasze pytanie, kto będzie odpowiadał za promocję marki Polska.
A kto będzie odpowiadał za Polska Press? Orlen ogłosił konkurs na stanowisko prezesa Polska Press, wydawcy gazet i portali regionalnych. Warunek: kandydaci nie mogą być bezpośrednio powiązani z partiami politycznymi. Zgłaszać można się tylko do jutra. Orlen zastrzega sobie przy tym prawo do zakończenia postępowania kwalifikacyjnego bez wyłonienia kandydata – w dowolnym momencie i bez podania przyczyny.
Obecnie obowiązki prezesa Polska Press pełni Elżbieta Żuraw. Zastąpiła Zenona Nowaka, który odszedł z firmy pod koniec lipca. Ostatnio informowaliśmy również o proteście pracowników Polska Press przeciwko zwolnieniom. | Za zamkniętymi drzwiami | Na koniec – pewien absurd. Proces w jednej z najgłośniejszych spraw związanych z ubiegłoroczną kampanią prezydencką toczy się za zamkniętymi drzwiami.
Chodzi o sprawę, którą prezydent wytoczył Onetowi po publikacji tekstu "Karol Nawrocki i tajemnice Grand Hotelu”. Dziennikarzy nie wpuszczono na salę nawet na chwilę. Pełnomocnicy prezydenta nie odpowiedzieli na ich pytania.
Według TVN24 Onet wnioskował o odtajnienie rozprawy. Sąd miał jednak nie wyrazić zgody "ze względu na konieczność zachowania porządku na sali". Drzwi zamknięte. A pytań przybywa. Tym bardziej że to niejedyny spór prezydenta z redakcją i jego dziennikarzami. | |
|
|